Nofollow – zmiana w interpretacji atrybutów

Przemysław Durczak

Nofollow to atrybut, który towarzyszy SEO od zarania dziejów (a dokładniej od 2005 roku). Miał pomagać silnikowi wyszukiwarki ustalać, które linki wychodzące z naszej witryny są cenne,a które tylko grzecznościowe. 

W praktyce pozycjonować szybko zauważyli, że linki dofollow osłabiają ich domenę, przenosząc nieco link juice do domeny linkowanej. Parę lat temu funkcjonowały nawet kalkulatory, które pokazywały jak ile tracimy na linkach dofollow.

W konsekwencji większość pozycjonerów zaczęła wszystkim linkom nadawać atrybut nofollow, aby nie ponosić strat. Google wprawdzie zmieniał swój algorytm, idąc w kierunku odpowiedniego, “naturalnego” procentu linków dofollow i nofollow przychodzących do naszej domeny.

Od 1 marca sytuacja wreszcie mocno się zmieniła. Google wprowadził w życie wcześniej zapowiadaną zmianę w algorytm, który zaczął traktować atrybuty linków tylko jako podpowiedź. Innymi słowy, przestało mieć sens przypisywanie nofollow do każdego publikowanego linku i pozyskiwanie na siłę linków dofollow.

Nowe atrybuty opisywania linków

Oprócz wspomnianej zmiany wprowadzono także 2 nowe atrybuty:

  • sponsored – tym atrybutem możemy opisać link, który jest fragmentem reklamy lub kieruje do strony sponsora
  • ugc – user generated content. Ten typ atrybutu możemy wykorzystać do opisania linków generowanych przez użytkowników naszej strony np. z forum lub komentarzy

W jaki sposób umieścić taki atrybut w linku? Do kodu linku należy dodać fragment rel=”nofollow” lub jeden z podanych powyżej.

Przykład:

<a href=”https://dzikimarketing.pl” rel=”nofollow” >opis linku</a>

Od 1 marca opisywanie linków atrybutami pozostawiono w gestii użytkowników, Google będzie z tych informacji korzystał tylko pomocniczo.

Jeżeli jesteś zainteresowany zgłębieniem tematu, to przygotowałem dla Ciebie listę wszystkich atrybutów linków.

Twoje zdanie na temat “Nofollow – zmiana w interpretacji atrybutów

  1. Nie zgodzę się, że przestało mieć sens przypisywanie nofollow do każdego publikowanego linku. Mało tego – niejednokrotnie warto zastosować dofollow.

    Poza tym John Mueller przyznał na jednej dyskusji (na TT), że ugc/sponsored wdrożyli już jakiś czas temu (jego odpowiedź brzmi mniej wiecej: a skąd wiecie, że już tego nie mamy?)

    Zauważ też, że robienie ugc/sponsored to samo podpieprzanie się do Google – więc po co?

    1. UGC może jeszcze miałoby sens, zwłaszcza w kontekście linków wychodzących z komentarzy, ale faktycznie zastosowania dla sponsored sensownego nie widzę. No chyba, żeby “ułatwić Googlebotowi” indeksowanie sieci 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.